Ratunek dla Ibrahima i jego mamy

PRZESZŁA PIESZO 25 KM ŻEBY URATOWAĆ DZIECKO PRZED ŚMIERCIĄ GŁODOWĄ

Kryterium
  • Żywność
Miejsce
  • Kongo
Cegiełka 20,00 zł

Opis

PRZESZŁA PIESZO 25 KM ŻEBY URATOWAĆ DZIECKO PRZED ŚMIERCIĄ GŁODOWĄ

Życie w Demokratycznej Republice Konga to walka o przetrwanie. Codzienne zmagania z głodem, strachem i niepewnością i niebezpieczeństwami nie pozwalają planować życia do przodu. Bandyci, rebelie, niepokoje społeczne, właściwie to ciągle wisząca na włosku wojna. Człowiek budzi się rano z obawą, co przyniesie kolejny dzień. Głód wspomagany silnym stresem nieuchronnie prowadzi do zaburzeń odżywiania i normalnego funkcjonowania organizmu.

Laurentia, mama ośmiomiesięcznego Ibrahima mieszka w wiosce Tongo. To w ostatnich tygodniach bardzo niebezpieczna okolica. Zarzewie walk lokalnych watażków. Mimo przeciwności losu troszczy się jak umie o swoje maleństwo oraz pozostałą piątkę dzieci. Wraz z mężem codziennie starają się zdobyć pożywienie dla dzieci, siebie stawiając na drugim planie. Wskutek tego Laurentia sama cierpi na mocne niedożywienie, ważąc niecałe 40 kg. Zdaje się jednak tym nie przejmować i dba o swój wygląd, chcąc niejako ukryć przed światem swą chudość. Niestety, nie jest w stanie w stanie oszukać swego niemowlęcia, które żywi się jedynie mlekiem z jej piersi.

Pewnego dnia Laurentia orientuje się, że mały coraz rzadziej i krócej ssie pierś, a przy tym jest apatyczny i płaczący. Widząc, że nie jest dobrze kobieta postanowiła dokarmić go tamtejszą kaszką „bouille”, ale Ibrahim zdecydowanie protestował. Zmartwiona poszła więc po pomoc do pobliskiego ośrodka zdrowia. Niestety, nikt nie umiał jej tam pomóc. Usłyszała jedynie, że najbliższy ośrodek, w którym będzie mogła otrzymać pomoc to szpital w Ntamugendze.

 

Jednak szpital ten leży aż 25 km drogi od Tongo! Brak możliwości jakiegokolwiek transportu oznacza, że jest tylko jedna opcja: trzeba dojść tam pieszo. Tylko jak to zrobić, kiedy człowiek sam żyje resztką sił? Czy ryzykować życie własne i dziecka, idąc w tak niebezpieczną trasę, w rejonie działań zbrojnych? Zostawić w domu piątkę dzieci z tą niepewnością, czy  mama wróci do domu?

Matczyna miłość nie pozwoliła jednak Laurentii na zbyt długie rozmyślania. Zawinęła dziecko w chustę i z duszą na ramieniu wyruszyła w drogę. Po trzech dniach wędrówki dotarła do Ntamugengi. Gdy przekraczała próg szpitala nadzieja mieszała się z radością, ale też i obawą, czy ten wysiłek miał sens. Na szczęście nasz szpital specjalizuje się w pomocy osobom cierpiącym na niedożywienie. Mały Ibrahim został dokładnie zbadany i zważony. Okazało się, że w wieku ośmiu miesięcy ważył… jedynie 4 kilogramy! To był już ostatni dzwonek na ratunek. Kilka dni spóźnienia mogłyby być dla niego niestety tragiczne w skutkach.

Dzięki temu, że Laurentia przyniosła syna do szpitala, lekarze mogli też zająć się nią samą. Przecież to właśnie ona jest źródłem niedożywienia Ibrahima, ponieważ nie ma w piersiach pożywnego, życiodajnego pokarmu. Obecnie ta dwójka jest w trakcie terapii, która będzie kontynuowana tylko dzięki Waszemu wsparciu. Apelujemy więc do Was o pomoc tej sprawie. Jeśli czujesz wewnętrzną chęć podzielenia się niewielką częścią tego, co masz z Ibrahimem i jego dzielną matką Laurentią, przekaż cegiełkę na nasz szpital w Ntamugendze. Dzięki Tobie będziemy mogli dalej pomagać także wielu innym osobom, których życiowe dramaty rozgrywają się każdego dnia w ogarniętym wojną Kongo. Nie bądźmy obojętni na ich los.

Możesz pomóc również poprzez przekazanie jednego procenta na rzecz Fundacji Dobra Fabryka.