Mikroskop do szpitalnego laboratorium

Jeden z pielęgniarzy zgłosił, że jeden z dwóch działających w szpitalu mikroskopów, które działają non stop i pomagają realizować kluczowe badania zaczął szwankować.

Kryterium
  • Sprzęt medyczny
Miejsce
  • Kongo
Cegiełka 30,00 zł

Opis

Wiecie z naszych poprzednich doniesień, że sytuacja w naszym szpitalu w Demokratycznej Republice Konga jest bardzo trudna. Siostra Agnieszka pisze tak: 

„Bardzo dużo ciężkich przypadków trafia do nas w ostatnim czasie. Ludzie przynoszą chorych z bardzo daleka. Mamy pacjentów w śpiączce, codziennie ktoś jest pod tlenem. Nasz szpital działa na skraju przepustowości. Cały dostępny nam sprzęt jest w ciągłym użyciu. W regionie ciągle niepokoje, coraz więc przestępstw i zamieszek, ale nas samych jakoś to omija. Trudno nie oprzeć się wrażeniu że jesteśmy w oku cyklonu, jakby wszyscy zdawali sobie sprawę, że szpital to ostatnia szansa na ratunek dla tych wszystkich ludzi i nie można naruszać jego spokoju.”

Jeden z pielęgniarzy zgłosił, że jeden z dwóch działających w szpitalu mikroskopów, które działają non stop i pomagają realizować kluczowe badania zaczął szwankować. Zmęczenie materiału sprawiło, że elementy mechaniczne odpowiedzialne za to, by precyzyjnie ustalać odległość próbki od okularu po prosty odmówiły posłuszeństwa. Nasz personel nigdy tego nie robi, dzięki czemu pielęgniarze radzą sobie jak mogą reperując sprzęt domowymi sposobami czasem kilka razy w tygodniu.

Nie czekając, aż nasze laboratorium straci kluczowy przyrząd do pracy zamówiliśmy już nowy mikroskop. Sprowadzamy go z Kenii i lada dzień trzeba będzie za niego zapłacić. Nowy mikroskop kosztuje 1255 dolarów, czyli po obecnym kursie 4500 zł. Siostra Agnieszka odbierze go w Rwandzie i przy okazji zrobi zakupy: kilka wózków na szpitalne oddziały, insulinę, antybiotyki… Lista jest długa. Chcemy, by zakupy nie położyły szpitalnego budżetu, dlatego zachęcamy Was do akcji lajkowania, udostępniania i dzielenia się dobrem z tymi, którzy w tej chwili potrzebują go najbardziej.

Siostra Agnieszka tak kończy swoją wiadomość:  

„Mimo że wojna wisi nad nami, wulkan się grzeje, bandziory grasują, tłum chorych nas zalewa i malaria dopada w najmniej spodziewanym momencie, to jakoś jakoś nam raźniej i spokojniej dzięki świadomości, że nie jesteśmy sami, że mamy Was!”