Dzień życia dla Kodjo

Przez brak dostatecznej liczby dializ chłopak wciąż ma kłopoty ze zdrowiem. Bieganie za piłką stało się wspomnieniem.

Kryterium
  • Procedury medyczne
Miejsce
  • Togo
Koszt leków i dializ 100,00 zł

Opis

Do nowego projektu dla potrzebujących rodzin, który wystartował w Dobrej Fabryce włączyliśmy dotychczas trzy rodziny z Lomé w Togo. Pora na kolejną. Czternastoletni Kodjo potrzebuje pomocy. Jego rodzice przeżywają to, czego żadni rodzice nigdy czuć nie powinni. Wiedząc jak skomplikowana, długa i przede wszystkim kosztowna jest droga ich syna do zdrowia, mają świadomość swojej bezradności.
W rodzinie państwa Sossou przez długi czas wszystko było w najlepszym porządku. Robert, ojciec chłopaka pracował, mama, Cécile zajmowała się drobnymi pracami, opieką nad domem i wychowaniem pięciorga dzieci. W listopadzie 2007 roku Kodjo niespodziewanie trafił do szpitala. Z dokumentacji medycznej wynika, że miał poważną biegunkę i zaczęły puchnąć mu kończyny. Na wypisie bardzo skrótowo opisano problem z prawidłowym funkcjonowaniem nerek. Kodju dostał leki. Wszystko miało wrócić do porządku, jednak dolegliwości powracały, a pacjent musiał pozostać na leczeniu przez kolejnych siedem lat. W międzyczasie podrósł, poszedł do szkoły, przekonał się jak wciągająca jest matematyka i jak sprawnie mu idzie gra w piłkę nożną. Chwilę po tym jak chłopak zakwalifikował się do reprezentacji szkoły w zawodach futbolowych znów odezwały się nerki. Tym razem straciły wydajność, doszło do infekcji, chłopak popadł w anemię i zaczął gasnąć. Ratunkiem okazały się dializy, na które do dziś powinien się stawiać trzy razy w tygodniu. Powinien, bo szpital, na który rodziców stać może przyjąć Kodju tylko dwa razy w tygodniu. Przez brak dostatecznej liczby dializ chłopak wciąż ma kłopoty ze zdrowiem. Bieganie za piłką stało się wspomnieniem.
Podczas, gdy rozmawiamy z przejętym ojcem chłopaka, który trzy strony dokumentacji medycznej, wszystko co ma, kartkuje tam i z powrotem jakby miał ich dziesiątki, Kodjo stoi na końcu ogródka i pisząc kredą po tablicy rozwiązuje matematyczne łamigłówki. Nie lubi słuchać o swojej chorobie. Nie lubi o niej myśleć. Na jednej z trzech kartek ze szpitalnymi zapiskami lekarz po wywiadzie z pacjentem zanotował: „Chłopak o nic nie prosi. Chce tylko żyć.”
Już w trakcie wizyty u Państwa Sossou jasne było, że Kodjo powinien trafić pod skrzydła Dobrej Fabryki. Z ostatnich zaleceń togijskich lekarzy wynika, że Robert i Cecile powinni szukać w swoich rodzinach dawcy i postarać się o przeszczep dla chłopaka w Maroko, Tanzanii lub RPA. W Togo jak w większości afrykańskich krajów nikt takich operacji nie robi. Nam zależy w pierwszej kolejności przede wszystkim na tym, by chłopaka czym prędzej przebadali kolejni lekarze. Dokumentację, którą dysponuje rodzina przetłumaczyliśmy na polski i skonsultowaliśmy w Warszawie. Okazuje się być niekompletna. Kodjo wymaga kolejnych badań diagnostycznych i nowych opinii lekarskich, by móc cokolwiek powiedzieć o stanie jego zdrowia i możliwościach leczenia.
Bardzo byśmy chcieli pomóc Kodjo. Po pierwsze skoro powinien mieć w tygodniu trzy dializy nie może mieć tylko dwóch. Znaleźliśmy prywatną klinikę, w której będzie to możliwe. Trzecia dializa i leki kosztowałyby 700 zł tygodniowo. Państwo Sossou płacą za dwie dializy, mimo że są ubodzy, od lat robią dla chłopaka wszystko stawiając jego potrzebny ponad wszystkie inne. W pomocy, którą dają synowi nie chcemy ich wyręczyć, ale wspomóc w tym, czego dać mu już nie są w stanie. Trzecia dializa, leki, zgromadzenie odpowiednich wyników badań i dalsze konsultacje to jest to, czego chłopak potrzebuje od nas. Gdy nasz matematyk nabierze nieco sił i zgromadzimy szczegółową dokumentację jego przypadku będzie jasne czy przeszczep faktyczne jest ostatnią możliwością i jak dalej będziemy chłopakowi pomagać.