FANTASTYCZNE PLECAKI CHARLOTTE JUŻ W SPRZEDAŻY. POZNAJCIE JEJ HISTORIĘ

Charlotte pochodzi z Thiadiaye (wym. Dziadziaj). Małej miejscowości położonej ok. 100 km na południe od stolicy Senegalu. W maleńkim Thiadiaye trudno myśleć o przyszłości, a Charlotte zawsze chciała sięgać dalej niż jej rówieśnicy. Jeszcze dalej na południe kraju bo w Joalu, mieszkała jej ciotka do której Charlotte jeździła co roku na wakacje. Od niej dowiedziała się o mieszczącej się tam dziennej szkole zawodowej dla dziewcząt, (bliźniaczej do tej w Dakarze), którą wtedy, w 2000 roku zarządzała polska franciszkanka - siostra Ewa. Charlotte postanowiła, że spróbuje swoich sił, marzyła by nauczyć się lepiej szyć, co zawsze było jej pasją i przychodziło jej z łatwością. Dziewcząt, które zaczęły naukę na jednym roku w Joalu było 46. Trzy z nich wyróżniały się najbardziej: Charlotte, Beatrice i Suzanne. Uczyły się, szycia, gotowania, opieki nad dziećmi, poprawnego mówienia i pisania po francusku. Były ambitne i chętne do nauki na tyle, że siostra Ewa pozwoliła im w drodze wyjątku zostać jeszcze na jeden dodatkowy rok. Na zakończenie nauki każda z trójki najzdolniejszych uczennic, (w tym oczywiście Charlotte), dostała od siostry własną maszynę do szycia, napędzanego stopą, ale niezawdnego Singera. 

Po skończeniu szkoły Charlotte postanowiła spróbować swojego szczęścia w Dakarze, ze świadectwem ukończenia szkoły w Joalu nie było to trudne. Od ręki dostała pracę jako opiekunka do dzieci u jednej z wielu francuskich rodzin przyjeżdżających do stolicy Senegalu do pracy na kontraktach w przedstawicielstwach francuskich firm. To była dobra i stabilna praca z solidnym wynagrodzeniem. Niestety po 3 latach, jej pracodawcom skończył się kontrakt i wyjechali z powrotem do Francji. Charlotte została bez pracy w wielkim mieście. Ale nie zamierzała się poddać. To nigdy nie leżało w jej naturze. Perspektywy powrotu do rodzinnego Thiadiaye w którym nie mogło jej spotkać nic oprócz biernego oczekiwania na odmianę losu, nie zamierzała brać pod uwagę. Przez 3 lata pracy w charakterze opiekunki udało się jej odłożyć trochę pieniędzy. Zawsze marzyła o własnej pracowni krawieckiej. Tak się złożyło, że akurat ktoś z rodziny miał do odstąpienia po korzystnej cenie mały lokal niedaleko od szosy na dakarskie lotnisko. Charlotte wzięła kredyt na swoją pierwszą elektryczną maszynę do szycia i otworzyła swoje własne krawieckie „atelier” w Dakarze. 

Na klientów nie trzeba było długo czekać. Na początku z jej usług korzystali znajomi, bliższa i dalsza rodzina, potem sąsiedzi mieszkający blisko jej pracowni. Zamówień zaczynało być coraz więcej nie tylko na proste krawieckie przeróbki ale też na całe komplety ubrań męskich i damskich. Z czasem gdy zamówień przybywało, Charlotte było już stać by zatrudnić pomocnika, który do dziś wyręcza ją przy prostszych pracach. Jej klienci wiedzą, że u Charlotte zawsze dostaną towar pierwszej jakości, uszyty dokładnie i na czas. Bez względu na to czy będzie to suknia na ślub, męska ozdobna koszula czy modny plecak.

Udało jej się osiągnąć to o czym marzyła, i na tym wielu z pewnością by poprzestało. Ale Charlotte zawsze pamiętała o tym skąd przyszła. O tym, że ktoś dziewczynie z małej wioski dał kiedyś szansę, by nauczyć się czegoś co otworzyło jej drzwi do przyszłości. O szkole w Joalu, o innych dziewczętach szukających w życiu szansy na lepszy los, o siostrze Ewie, która w realizacji jej marzeń zawsze ją wspierała. Gdy już stanęła na własne nogi postanowiła podzielić się z innymi tym co dostała. 

Teraz w Dakarze w szkole zawodowej dla dziewcząt, podobnej do tej którą wiele temu skończyła, prowadzi zajęcia z nauki szycia dla takich samych dziewcząt jak ona sama. Dziewcząt z małych miejscowości i wsi, które z różnych powodów zgubiły gdzieś po drodze los na wygraną w „życiowej loterii”. Teraz szukają drugiej szansy w życiu. Charlotte pokazuje im, że warto wierzyć w marzenia. Uczy je nie tylko szycia, ale przede wszystkim daje im też nadzieję, że ich marzenia kiedyś się spełnią, że wystarczy wciąż wierzyć i nie odpuszczać, a przy odrobinie pomocy „z góry” może się udać każdemu. 

Jeśli chcecie pomóc dziewczynom z Dakarskiej szkoły zawodowej w spełnieniu ich marzeń zapraszamy was do naszego sklepu z dobrem - dobroczynne24.pl. Każdy podarowany przez was „dzień nauki” dla tych dziewczyn jest realną szansą na to, że kiedyś uda się im zrealizować swoje marzenia tak jak udało się to Charlotte. 

http://www.dobroczynne24.pl/p/dzien-nauki-w-szkole-zawodowej

Możecie też wesprzeć szkołę kupując na naszym „Afrykańskim targu” modny plecaczek uszyty specjalnie dla was przez Charlotte. 

http://www.dobroczynne24.pl/p/plecak-charlotte

Uwaga! Edycja jest limitowana i wynosi tylko 12 sztuk, więc radzimy się spieszyć.  :-)

Za wszelkie wasze wsparcie, w imieniu dziewcząt serdecznie Wam dziękujemy.